W debacie publicznej często pojawia się pytanie, czy banki spółdzielcze będzie stać na wdrożenie AI. W rzeczywistości znacznie ważniejsze jest inne pytanie – czy będzie je stać na pozostanie, poza tym procesem.
Koszt zaniechania może okazać się bowiem znacznie wyższy od kosztu inwestycji.
Klienci coraz częściej porównują nie bank spółdzielczy z innym bankiem spółdzielczym, lecz z najlepszym doświadczeniem cyfrowym, jakie znają z rynku. Jeżeli zakupy internetowe zajmują trzydzieści sekund, oczekują podobnej prostoty również podczas zakładania rachunku czy składania wniosku kredytowego. Jeżeli aplikacja mobilna potrafi natychmiast odpowiedzieć na pytanie użytkownika, podobnych standardów oczekują od swojej instytucji finansowej.
Konkurencja przestała mieć charakter lokalny. Dziś bank z niewielkiego miasta konkuruje z globalnymi platformami finansowymi, fintechami oraz wielkimi grupami bankowymi dysponującymi niemal nieograniczonymi budżetami technologicznymi.
Paradoksalnie właśnie dlatego sztuczna inteligencja może stać się narzędziem wyrównującym szanse.
Ekonomia skali przestaje być najważniejsza
Jeszcze dekadę temu wdrożenie zaawansowanych systemów analitycznych wymagało budowy własnych centrów danych, zakupu kosztownych serwerów oraz zatrudnienia licznych zespołów informatyków.
Obecnie coraz więcej rozwiązań funkcjonuje w modelu usługowym. Oprogramowanie dostępne jest w chmurze obliczeniowej, a opłaty uzależnione są od rzeczywistego wykorzystania systemów. Dzięki temu nawet niewielkie instytucje mogą korzystać z technologii porównywalnych z tymi, które jeszcze niedawno były domeną największych światowych banków.
To fundamentalna zmiana ekonomiki inwestycji.
Zamiast ponosić ogromne nakłady inwestycyjne, bank może stopniowo rozwijać kolejne funkcjonalności, oceniając ich rzeczywistą efektywność. Sztuczna inteligencja przestaje być kosztownym eksperymentem, a staje się elementem codziennego zarządzania.
Nie oznacza to oczywiście, że wdrożenia będą tanie. Nadal konieczne pozostają inwestycje w bezpieczeństwo, jakość danych, szkolenia pracowników oraz modernizację infrastruktury informatycznej. Jednak próg wejścia jest dziś nieporównywalnie niższy niż jeszcze kilka lat temu.
Współpraca zamiast samotnej walki
Sektor bankowości spółdzielczej posiada przewagę, której często sam nie dostrzega.
Jest nią możliwość współpracy.
Pojedynczy bank nie musi samodzielnie budować własnych modeli sztucznej inteligencji. Znacznie bardziej racjonalne ekonomicznie wydaje się tworzenie wspólnych platform technologicznych przez zrzeszenia, instytucje ochrony czy wyspecjalizowane centra usług wspólnych.
Takie rozwiązanie pozwala rozłożyć koszty na setki instytucji, zapewnić jednolite standardy bezpieczeństwa oraz stworzyć zespoły ekspertów, których utrzymanie byłoby niemożliwe dla pojedynczego banku.
W podobny sposób rozwijały się wcześniej systemy rozliczeniowe, bankowość internetowa czy centra przetwarzania danych. Sztuczna inteligencja naturalnie wpisuje się w tę logikę.
Wspólne modele analityczne mogą być następnie dostosowywane do specyfiki poszczególnych regionów, zachowując jednocześnie lokalny charakter działalności banków.
Człowiek pozostanie najważniejszy
Pojawienie się sztucznej inteligencji wywołuje zrozumiałe obawy pracowników sektora finansowego. Historia wcześniejszych rewolucji technologicznych pokazuje jednak, że automatyzacja rzadko prowadzi do prostego zastępowania ludzi maszynami.
Znacznie częściej zmienia charakter wykonywanej pracy.
Doradca kredytowy będzie coraz mniej czasu poświęcał na przepisywanie danych z dokumentów, a coraz więcej na analizę planów inwestycyjnych klienta. Specjalista ds. ryzyka skoncentruje się na interpretacji wyników generowanych przez algorytmy, a nie na ręcznym przygotowywaniu zestawień. Pracownicy działów compliance będą nadzorowali funkcjonowanie inteligentnych systemów monitorujących zgodność z regulacjami.
Rosnące znaczenie zyskają kompetencje, których maszyny długo jeszcze nie będą w stanie zastąpić – odpowiedzialność, etyka, kreatywność, zdolność budowania zaufania oraz rozumienie lokalnych uwarunkowań społecznych.
To właśnie te cechy od zawsze stanowiły fundament bankowości spółdzielczej.
Bank przyszłości będzie bardziej ludzki
Może to zabrzmieć paradoksalnie, ale rozwój sztucznej inteligencji może doprowadzić do ponownego odkrycia wartości relacyjnej bankowości.
Jeżeli algorytmy przejmą rutynowe czynności administracyjne, pracownicy odzyskają czas na to, co od zawsze było najważniejsze – rozmowę z klientem.
Lokalny przedsiębiorca nie oczekuje wyłącznie szybkiej decyzji kredytowej. Potrzebuje partnera, który rozumie specyfikę jego działalności. Rolnik oczekuje doradcy znającego lokalne warunki produkcji. Samorząd potrzebuje instytucji potrafiącej ocenić długofalowe skutki planowanych inwestycji.
Żaden algorytm nie zastąpi doświadczenia wynikającego z wieloletniej obecności w lokalnej społeczności.
Może jednak sprawić, że wiedza ta będzie wykorzystywana znacznie efektywniej.
Sztuczna inteligencja a misja bankowości spółdzielczej
Od ponad półtora wieku banki spółdzielcze realizują misję wykraczającą poza zwykłą działalność komercyjną. Są instytucjami zakorzenionymi w swoich społecznościach, finansującymi rozwój lokalnych przedsiębiorstw, rolnictwa, samorządów i organizacji społecznych.
To właśnie ten model może okazać się niezwykle atrakcyjny w epoce cyfrowej.
Globalizacja usług finansowych sprawia bowiem, że coraz większą wartość zyskuje lokalna wiarygodność. Klient może kupić produkt finansowy przez Internet praktycznie z każdego miejsca na świecie, ale zaufania nie da się pobrać z chmury obliczeniowej.
Sztuczna inteligencja nie powinna więc zmieniać tożsamości bankowości spółdzielczej. Powinna stać się narzędziem wzmacniającym jej podstawową misję.
Między tradycją a przyszłością
Najbliższe lata będą okresem największych przemian technologicznych w historii współczesnej bankowości. Sztuczna inteligencja, cyberbezpieczeństwo, analiza wielkich zbiorów danych oraz automatyzacja procesów stworzą nowy model funkcjonowania instytucji finansowych.
Banki spółdzielcze nie powinny postrzegać tych zmian jako zagrożenia. Ich największym kapitałem pozostaje bowiem coś, czego nie posiadają globalne platformy technologiczne – wieloletnie zaufanie klientów, znajomość lokalnych rynków oraz społeczna wiarygodność.
Jeżeli uda się połączyć te wartości z możliwościami oferowanymi przez sztuczną inteligencję, bankowość spółdzielcza może nie tylko utrzymać swoją pozycję konkurencyjną, ale stać się jednym z liderów odpowiedzialnej transformacji cyfrowej polskiego sektora finansowego.
Historia pokazuje, że każda rewolucja technologiczna zmieniała narzędzia, lecz nie zmieniała podstawowych potrzeb człowieka. Klienci nadal będą oczekiwali bezpieczeństwa swoich oszczędności, uczciwego doradztwa i partnera, któremu można zaufać.
Właśnie dlatego przyszłość bankowości nie będzie należała ani wyłącznie do ludzi, ani wyłącznie do maszyn. Będzie należała do tych instytucji, które najpełniej połączą inteligencję algorytmów z mądrością człowieka.
To może być największa szansa bankowości spółdzielczej od czasu jej powstania.
Maciej Małek
