Znana i lubiana aktorka, rozpoznawalna za sprawą seriali i nie tylko, namawia nas, by wziąć kredyt „na co tylko chcesz”. Podobnie jednak jak w przypadku atrakcyjnej ekspozycji wielkopowierzchniowych sklepów, gdzie otoczenie, dyskretna muzyka i możliwość sfinansowania zakupów z odroczeniem płatności, za pomocą instrumentów dłużnych, na raty itd.… obniżają konsumencką czujność. Nasze plany wakacyjne, perspektywa atrakcyjnego wypoczynku, czy wreszcie potrzeba nagrodzenia dzieci za dobre wyniki w nauce, że o presji środowiska; gdzie byli, bądź pojadą nasi sąsiedzi i współpracownicy – ograniczają naszą zdolność do racjonalnych, adekwatnych do możliwości i potrzeb wyborów.
Niekiedy oba wymienione wektory nakładając się na siebie, dając efekt masy krytycznej, w efekcie czego przestajemy kontrolować wakacyjne wydatki a liczba niepotrzebnych gadżetów, wyjątkowe jakoby okazje i presja otoczenia sprawiają, że zdrowy rozsadek, rozwagę i namysł, zastępujemy euforycznymi poszukiwaniami ostatnich egzemplarzy jedynego w swoim rodzaju kapelusza, designerskich okularów lub wyjątkowego rękodzieła, a wszystko to w jakoby „okazyjnej cenie”. W efekcie miesięczny budżet wakacyjny wydajemy po tygodniu a limit debetowy na karcie, przekraczamy nie wiedzieć, kiedy. Prawda, że brzmi znajomo?!
Ryzyko zagranicznych wojaży
Paradoksalnie zagraniczne wojaże, abstrahując od ryzyka kursowego, coraz częściej przypominają survival z uwagi na towarzyszące letniemu wypoczynkowi, gwałtowne w przebiegu i następstwach anomalie pogodowe jak deszcze nawalne, tornada czy pożary, będące następstwem długotrwałej suszy, czy też zakłócenia w podroży wywołane pyłami po gwałtownej erupcji wulkanicznej na trasie przelotu, bądź zamknięciem przestrzeni powietrznej wskutek nasilających się lokalnie konfliktów zbrojnych. Pomimo wszystkich tych zagrożeń, wyjazdy zagraniczne nadal cieszą się dużym wzięciem. Tyle że w czasach niepewności, przegrywają coraz częściej z kierunkami krajowymi, bądź bliskim sąsiedztwem. Słowem, ostatnimi czasy wybieramy raczej Góry i Mazury, niż Hurghadę czy Szarm el-Szejk i raczej Słowację, niż Dominikanę bądź Sri Lankę.
Tyle tylko, że tak jak włoskie Dolomity czy Alpy Austriackie bywają tańsze od Zakopanego zimą, a Andaluzja w sezonie urlopowym przebija cenowo Kołobrzeg, w każdym przypadku dwutygodniowy wyjazd czteroosobowej rodziny to wydatek od sześciu do dwudziestu sześciu tysięcy złotych (w zależności od miejsca i standardu noclegów). Rzecz jasna owe sumy nie uwzględniają wydatków z tytułu korzystania z miejscowych atrakcji, gastronomii, rozrywek czy pozornych drobiazgów w rodzaju zakupu lodów i upominków dla rodziny i znajomych.
Poszukiwanie atrakcyjnej okazji
Jeśli rezerwowaliśmy przeloty, bilety przejazdowe i kwatery z wyprzedzeniem lub paradoksalnie nasza strategii była dokładnie odwrotna i polegała na wyborze tyleż świadomym, co spontanicznym z szerokiej gamy ofert last minute, gdzie premią za ryzyko niewiadomej bywają atrakcyjne warunki finansowe. W obu przypadkach pozwoli to zaoszczędzić od 15 do nawet 30 proc. względem standardowych stawek funkcjonujących na rynku. W każdym jednak razie dobrze, gdy za przelot, hotel czy pole namiotowe, zapłacimy z pieniędzy pochodzących z oszczędzania na wakacje, zapoczątkowanego dzień po powrocie z poprzedniego urlopu.
Wszystkie dodatkowe środki – w tym nagrody, premie, wygrane pieniężne czy vouchery bądź rabaty i bonusy – warto odkładać z myślą o wakacyjnym wypoczynku. Ponieważ z reguły firmy oczekują wcześniejszych deklaracji co do terminu wakacyjnego wyjazdu, bo plany urlopowe to element zapewnienia ciągłości procesów w produkcji, usługach oraz handlu, warto zaplanować terminy przed lub po tradycyjnym sezonie urlopowym.
Ta opcja zwłaszcza w odniesieniu do emerytów i studentów sprawdza się, szczególnie gdy idzie o finansowy wymiar wakacji. Nawet Międzyzdroje czy Sopot w czerwcu bądź wrześniu, nadal atrakcyjne pogodowo, krajobrazowo i logistycznie, cenowo są znacznie tańsze, niż np. w lipcu. Druga opcja to szukanie nieoczywistych miejsc, z dala od utartych szlaków, np. na terenach dotkniętych ostatnią powodzią, gdzie małe biznesy turystyczne oferują atrakcyjne cenowo warunki wypoczynku np. w Kotlinie Kłodzkiej.
Uwaga na torebki i kieszenie!
Kolejna istotna kwestia, to dostępność i bezpieczeństwo środków finansowych, jakimi dysponujemy. Blackout, jaki w poniedziałek 28 kwietnia stał się udziałem Hiszpanii i zaskoczył wielu turystów, także z Polski, na porządku dziennym stawia dostęp do naszych aktywów i konieczność posiadania pewnej ilości gotówki. Dobrze, gdy przechowujemy ją w miejscu bezpiecznym np. w hotelowym depozycie lub sejfie, a w przypadku wspólnego wyjścia do lokalu, parku rozrywki, na mecz, etc. dobrze, aby środki finansowe podzielić pomiędzy poszczególne dorosłe osoby i umieścić w wewnętrznych kieszeniach rozmieszczonych w miejscach trudniej dostępnych i zapewniających kontrolę ich posiadaczowi.
W żadnym razie nie umieszczajmy pieniędzy w torebce przewieszonej przez ramię, w tylnej kieszeni spodni, czy saszetce. To z reguły miejsca penetrowane przez złodziei zwłaszcza w większych skupiskach, gdzie gromadzą się plażowicze, wczasowicze i turyści.
Ci, którzy przed laty bywali na błoniach wokół Stadionu Dziesięciolecia w Warszawie w czasach świetności tamtejszego bazaru, zapewne kojarzą oszustów oferujących tzw., grę w trzy karty. Nie raz latem można było ich spotkać na gościnnych występach w popularnych miejscowościach wypoczynkowych np. we Władysławowie przy wejściu na plażę, wprost z Alei Gwiazd Sportu. Zwykle rozpływali się bez śladu, często wraz z gotówką i precjozami, niczego nieświadomych turystów.
Karciane problemy
W czasie letniej kanikuły, gdy miejscowości wypoczynkowe zwykle senne i żyjące w wolnym rytmie przeżywają prawdziwy najazd spragnionych wypoczynku przybyszy z głębi kraju, karta płatnicza nie zawsze gwarantuje dostęp do gotówki, bo sieć bankomatów nie odpowiada zwiększonemu wakacyjnie zapotrzebowaniu, a przepustowość infrastruktury cyfrowej nie wytrzymuje zwiększonych sezonowo obciążeń. Rzecz nabiera dodatkowej wagi i znaczenia, zwłaszcza w kontekście nasilających się aktów sabotażu i cyberataków w basenie Morza Bałtyckiego.
Warto także zadbać o token karty płatniczej w naszym smartfonie lub iPhonie, bo telefon i tak zwykle trzymamy w dłoni, a dodatkowe udogodnienie z racji zabezpieczenia 128-bitowym szyfrowaniem, eliminuje konieczność posłużenia się PIN-em w przypadku wydatkowania kwot przekraczających 100 zł, o co w przypadku czteroosobowej rodziny nietrudno. Tam, gdzie to możliwe, warto rozważyć powrót do zapomnianej nieco formy płatności, jaką są czeki podróżne. W razie zguby lub utraty jesteśmy chronieni przed nieuprawnionym ich użyciem, bo są wystawiane imiennie na konkretną, podpisaną na takim czeku osobę, a jego uruchomienie następuje dopiero z chwilą złożenia przez nas drugiego podpisu. Z kolei w razie, gdy korzystamy z karty debetowej, warto ustalić sztywny limit wydatkowy. Podobnie, jak w przypadku karty płatniczej, niezależnie od posiadanych środków dobrze jest zastrzec kwotę, jaka możemy wydać jednego dnia.
Wygodnie i bezpiecznie
Dobrym rozwiązaniem, zwłaszcza gdy idzie o nasze dzieci, będzie karta przedpłacona z możliwością jej uzupełnienia, wszak często korzystają ze zorganizowanych, wyjazdowych form wypoczynku, obozów harcerskich, sportowych, wyjazdowych kursów i warsztatów, gdzie przebywają dwa tygodnie lub dłużej z dala od rodziców.
Czy znaczy to, że odradzamy kredyt wakacyjny? Niekoniecznie. Tyle tylko, że w sytuacji, gdy w porozumieniu z bankiem profesjonalnie zarządzamy na co dzień naszymi pieniędzmi z wykorzystaniem szerokiej gamy produktów, kont, kanału bancassurance, systematycznego oszczędzania, bonusów i rabatów zakupowych czy lokat terminowych, okaże się, że rozmiary finansowania kosztów naszego wypoczynku z instrumentu dłużnego, jakim jest kredyt bankowy, będą stanowiły jedynie drobne wsparcie, finansowego bezpieczeństwa, bez którego wszak nie może być mowy o wypoczynku z prawdziwego zdarzenia.
Zmiana naszych przyzwyczajeń, zastępowanie tradycyjnych form wypoczynku przez krótkie, aktywne wyjazdy w miejsca oddalone od najbardziej uczęszczanych kurortów, zamiast dłuższego pobytu w jednym miejscu, gdzie skutkiem znużenia upałem i biernym wypoczynkiem szukamy dodatkowych atrakcji, często kosztem naszych zasobów finansowych, powrót agroturystyki, samodzielne sporządzanie części posiłków, aktywny wypoczynek, piesze wycieczki, rajdy rowerowe spływ kajakiem etc. – poza poprawą kondycji, doznaniami natury duchowej w bezpośrednim kontakcie z naturą – limitują nakłady finansowe, które przy pozornym poczuciu komfortu generują deficyt rozporządzalnych aktywów, często również z uszczerbkiem dla naszego zdrowia.
Bony turystyczne
Wróćmy jeszcze na moment do nieoczywistych kierunków podróży. Kto zdecyduje się odwiedzić Podlasie na minimum dwie noce w zarejestrowanej w specjalnym programie placówce, skorzysta bez względu na wiek czy uzyskiwane dochody, z bonu turystycznego finansowanego przez władze samorządowe, które przeznaczyły na ten cel kwotę 2 milionów złotych. Szczegóły znajdziecie Państwo na stronie Podlaskiej Regionalnej Organizacji Turystycznej. W zależności od rodzaju noclegu można uzyskać dofinansowanie na kwotę 200 zł na kempingi, schroniska i gospodarstwo agroturystyczne, 300 zł na hotel jedno i dwugwiazdkowy, apartament i pensjonat i 400 zł na hotel trzygwiazdkowy lub o wyższym standardzie. Aha, oferta adresowana jest do mieszkańców innych regionów…
Na koniec zatem pozostaje nam postanowić, czy i w jakim zakresie, potrzebujemy wsparcia dla sfinansowania udanych wakacji. Zanim więc zdecydujecie Państwo o uzupełnieniu budżetu wakacyjnego, zapytajcie w swoim banku. Doradca z reguły zna Państwa przepływy i możliwości, co w połączeniu ze zdefiniowaniem potrzeb, pozwoli wybrać optymalne rozwiązanie, adekwatne do aktualnych realiów rynku.
Maciej Małek

