Wielu jego rówieśników w świecie cyfrowych kanałów dostępu, porusza się jak ryba w wodzie. On sam od dawna, na dużej przerwie SMS-uje z Babcią. Zwykle pisze; po szkole idziemy z kolegami na pizzę, przelejecie mi 50 zł? Z kolei przed paru dniami, wracając pociągiem IC z Warszawy, szukałem informacji o przyczynie przedłużającego się postoju w Malborku, kiedy siedzący na korytarzu młodziak z „ostatniego pokolenia”, bo tak sami się definiują, wobec obaw o następstwa zmian klimatycznych zareagował, mówiąc – „chwileczkę”. Wszedł w odpowiednią aplikację smartfona i w kilka sekund przekazał precyzyjne dane o przyczynie zwłoki i prognozowanym czasie, w jakim będziemy mogli kontynuować podróż. Informacja, mniejsza o treść, znalazła potwierdzenie.
Zarządy banków lokalnych mają tego świadomość
Cytowane niedawno wyniki badań na temat rynku pracy i uwarunkowań kadrowych w zaspokajaniu potrzeb sektora, wskazując bariery w tym obszarze, potwierdziły w zobiektywizowanych danych, że istotą zmian ostatniego pięciolecia był swoisty przełom pokoleniowy, gdy idzie o kształt gremiów decyzyjnych w bankowości spółdzielczej. Skoro więc stery głównych podmiotów sektora przejęli, przy znaczącym udziale pań czterdziestolatkowie, mają w osobie własnych dzieci grupy kontrolne, dostarczające wiedzy źródłowej na temat potrzeb i aspiracji, a także sposobu, w jaki się komunikują reprezentanci pokolenia, które, jak samo mówi – „nie chce czekać”. Wszystkich tych, którzy zaklinają rzeczywistość stwierdzeniami w rodzaju: „powołanie zrzeszeniowego call center to sukces”, notabene takim obiektywnie rzecz biorąc – jest, … skwitują jedynie śmiechem.
Kulą w płot
Jeden z dużych państwowych banków (nazwisko i adres znane redakcji), wypuścił efektowny w treści i formie spot reklamowy. Zrewitalizowany i modernistycznie designerski gmach warszawskiej rotundy jako ikona stylu, młoda oldschoolowa publika, stanowią tło do prezentacji zalet jednej z aplikacji mobilnych. Tyle tylko, że reklamują ją ikony stylu sprzed lat, kiedy to adresatów owego przekazu nie było jeszcze, nawet w planach. Z całym szacunkiem do Bogusława Lindy i Szymona Majewskiego, ale Oni poruszają wyobraźnię babek tych, do których w zamyśle autorów ów przekaz skierowano. Jedyna dobra informacja dla pomysłodawców to ta, że „ostatnie pokolenie” i ich mniej radykalni rówieśnicy, zgodni są co do jednego; od dawna nie oglądają telewizji, a kino domowe to jedynie interfejs do gier.
Jak znaleźć właściwy język?
Znacie „Bakcyla”? – projekt realizowany w zakresie edukacji ekonomicznej uczniów szkół podstawowych i średnich przez Fundację Warszawski Instytut Bankowości pod egidą Związku Banków Polskich. Wszak jego skala, zasięg i efekty, to w znaczącej mierze efekt zaangażowania wolontariuszy reprezentujących bankowość spółdzielczą. SKO realizowany od lat przez Krakowski Bank Spółdzielczy, a o czym w roku światowej spółdzielczości pisaliśmy tak niedawno, wspieranie lokalnego klubu sportowego od piłki po lekkoatletykę przez BS Płońsk – przy okazji gratulacje z tytułu uzyskania rekordowego zysku netto, co obala tezę, że świadczenie na rzecz społeczności – to jedynie rodzaj kontrybucji. Warto przywołać także Pierwszą Ligę Biznesu, której kolejną edycję z sukcesem kontynuuje KZBS, podnosząc tak istotne kwestie, jak sukcesja w firmach rodzinnych. Przykłady można by mnożyć. Jest zatem fundament do wykonania skoku w przyszłość!
Problemem nie jest technologia, lecz ludzie
Odwołam się w tym miejscu do niedawnego wystąpienia Grzegorza Flanza – Przewodniczącego Komitetu Strategii Rady Zrzeszenia BPS podczas niedawnego, obradującego 24 czerwca w Warszawie Zgromadzenia Prezesów Banków Spółdzielczych Zrzeszenia BPS i Banku BPS. Ocenił On, że realizacja Strategii Zrzeszenia BPS na lata 2024-2027, po pierwszym roku od jej uchwalenia jest skuteczna, przy zachowaniu „samorządności banków”. Cztery perspektywy to klient, procesy, rozwój i finanse. Bez faworyzowania, jak ocenił mówca, którejkolwiek z nich. Rezultaty w każdym z obszarów są nie tyle zadowalające, ile obiecujące. Potwierdza to stan zaawansowania kluczowych projektów i uzyskane wyniki finansowe. Mimo to, wyzwania rynkowe w obszarze przychodów pozaodsedkowych, wymiany walut, czy sprzedaż produktów ubezpieczeniowych i oferta produktów leasingowych, to nadal bardziej potencjał, niż realny byt. Bez wdrożenia nowych funkcjonalności (a partnerzy technologiczni wreszcie zrozumieli, że banki lokalne to atrakcyjny, gwarantujący efekt skali partner), nie będzie możliwości odciążenia pracowników banków w sposób gwarantujący efektywne zajmowanie się biznesem.
Bankowanie to jedno, a komunikacja to drugie
Atrakcyjny produkt, dostęp, niezawodność, łatwość obsług, to dla młodych coś tak oczywistego, jak oddychanie, indywidualny rys, manifestowany na co dzień w ubiorze, muzyce, sposobie komunikowania się, rozumianym jako rodzaj identyfikacji z daną grupą. Przekaz zrzeszeniowy w Pułtusku, Limanowej czy Ciechanowcu – nie działa – podobnie jak w Śremie, Tczewie, czy Wasilkowie. Tego rodzaju „drętwa mowa”, to dla nich coś równie abstrakcyjnego, jak określenie, którego użyłem. Drętwotę rozumianą jako rodzaj obojętności określają: „cringe”. Znaczy to tyle, co „żenada” – nie mylić z obciachem, oznaczającym brak luzu, czy rodzaj niezręcznych zachowań podczas zabawy.
Czego nas nauczyła pandemia
Obok postępu w obszarze technologii, uzyskania efektu skali w mitygowaniu wynikających stąd kosztów, zapewnienia ciągłości procesów, responsywności oraz dostępu do usług i serwisów finansowych, osiągnęliśmy trwałą przebudowę relacji społecznych. W tym kontekście pogardliwe określenie „foliarze”, jakim młodzież opisuje np. zwolenników absurdu, a w tym wyznawców teorii spiskowych, określających się jako antyszczepionkowcy etc. Tak samo w odniesieniu do osób głoszących pseudonaukowe poglądy lub propagujących zjawiska paranormalne. Jeśli więc nie będziemy „trendy” – poczynając od drukarek, a kończąc na archaicznej komunikacji, nie pozyskamy nowych klientów z grona naszych dzieci i wnuków. Nie znaczy to, że z definicji antysystemowe nastawienie młodych wyklucza możliwość dotarcia do nich. Kluczem jest wyrazistość przekazu. Tak biegunowo różne treści propagowane w kampanii wyborczej przez Sławomira Mentzena i Adriana Zandberga, łączyło jedno – wyrazisty przekaz. Nie przypadkiem, zwłaszcza ten pierwszy trafiał do środowisk stanowiących domenę aktywnej obecności banków spółdzielczych. Warto z owej konstatacji wyciągnąć praktyczne wnioski. W przeciwnym razie nie będzie ani „fancy”, ani „sauce”. Niezorientowanym wyjaśniam, że pierwsze oznacza produkt wysokiej jakości, natomiast drugie pieniądze, a my zostaniemy „bambikami”, a przecież nikt nie chce być postrzegany jako nieudacznik, bo to oznacza w młodzieżowym slangu, sympatyczne z pozoru określenie, które cytuję zamiast pointy do tytułowej tezy.
Maciej Małek

